telefon +48 022 596 43 00
imieniny: Feliksa i Aleksandry
List do redakcji gazety "Fakt"
Pan
Grzegorz Jankowski
Redaktor Naczelny
Gazety Codziennej "Fakt"
Szanowny Panie Redaktorze
Długo zastanawiałem się czy warto pisać ten list. Uznałem jednak, że nie mogę pozostawić bez reakcji dwóch artykułów jakie w stosunkowo krótkim czasie ukazały się w Pańskim piśmie, daleko odbiegających od dziennikarskiej rzetelności i zwykłej ludzkiej przyzwoitości. Nie wnoszę o sprostowanie, bowiem prostować można coś co wynikło z ludzkiej pomyłki, do której każdy ma prawo. To zaś, co uczynił "Fakt" jest świadomą, obrzydliwą manipulacją, do której autorowi trudno się przyznać. Na procesy sądowe nie mam ochoty i czasu.
Rozumiem, ze moje poglądy dot. nowelizacji ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych nie muszą być podzielane przez redakcję. Zestawianie jednak ich z informacją o moim domu jest faktem godnym pożałowania i zwykłym nadużyciem. "Gigantyczna" willa, o której pisze gazeta "Fakt" to w rzeczywistości blisko trzydziestoletni domek jednorodzinny o powierzchni 110 m. kw. To w latach 70-tych normatywna powierzchnia, na którą można było uzyskać kredyt bankowy. Ten dom to rezultat mojej kilkunastoletniej pracy na dwóch etatach (poza pracą zawodową prowadziłem przez 15 lat gospodarstwo ogrodnicze), pracy mojej żony oraz teściów, którzy mając jedną córkę starali się jej pomóc. W tamtym czasie nie pracowałem jeszcze w spółdzielczości. Sugerowanie więc, że oto prezes Krajowej Rady Spółdzielczej żeruje na "biednych" spółdzielcach jest wręcz skandaliczne.
Roczna składka spółdzielni na pokrycie kosztów funkcjonowania Krajowej Rady Spółdzielczej wynosi 240—360 zł. i znaczna część spółdzielni małych o niskich przychodach jest z niej zwolniona. Trudno uzasadnić, że kwota ta ma jakiekolwiek znaczenie dla rachunku ekonomicznego nawet niedużej spółdzielni.
"Luksusowa" limuzyna, którą rzekomo prezes jeździ po Warszawie to 6-letni Citroen C-5 służący do licznych wyjazdów terenowych do spółdzielni oraz zaopatrzenia biurowego. Do pracy i z pracy dojeżdżam metrem, bo jest znacznie szybciej. Do urzędów centralnych, z uwagi chociażby na ich położenie najczęściej docieram piechotą.
Chcę Panu i autorom tekstów powiedzieć, że nie bronimy źle funkcjonujących spółdzielni ani złych zarządów spółdzielni. Wiem, że zbyt często członkowie spółdzielni bywają bezsilni wobec spółdzielczej administracji. Nie można jednak niszczyć całego systemu na skutek pojawiających się w części spółdzielni nieprawidłowości (gdzie ich nie ma?). Na ile pozwala nam prawo staramy się je eliminować bądź ograniczać. Niestety możliwości prawne Krajowej Rady Spółdzielczej są niewielkie. W skali roku udzielamy mimo tego kilku tysięcy informacji i porad dla zwracających się do nas członków spółdzielni (nie tylko mieszkaniowych) co mogą i powinni zrobić aby zmienić to co jest nieprawidłowe w ich spółdzielni. Osobiście uważam, że źle funkcjonującą spółdzielnię lepiej zlikwidować niż podtrzymywać, gdyż wyrządza szkodę nie tylko swoim członkom ale całemu systemowi spółdzielczemu. Spółdzielnie należą jednak do ludzi i to Oni podejmują w tych sprawach decyzje. Państwo powinno jedynie stworzyć warunki prawne.
Nie mam zamiaru ani możliwości zabierać komukolwiek mieszkania. W domu nauczono mnie aby nie sięgać po cudze, ale także nie rozdawać tego co do mnie nie należy.
Bronię, bo takie są ustawowe obowiązki Krajowej Rady, sektora spółdzielczego jako jednego z systemów gospodarowania w gospodarce rynkowej. Systemu znakomicie rozwijającego się w krajach Europy Zachodniej (dużo lepiej rozwiniętych niż Polska), dobrze służącego ludziom i uznawanego za jeden ze współczesnych paradygmatów rozwoju społeczno-gospodarczego. Niestety nie zawsze rozumianego w naszym kraju. Pańska redakcja jest niestety potwierdzeniem tej tezy.
Funkcjonowanie Krajowej Rady Spółdzielczej nie ma żadnego związku z formą własności w spółdzielniach mieszkaniowych. Krajowa Rada jest naczelną reprezentacją samorządu spółdzielczego i z mocy ustawy reprezentuje wszystkie podmioty prawa spółdzielczego (spółdzielnie mieszkaniowe stanowią ok. 30%). Jeśli ustawodawca uzna, że jej istnienie jest zbędne może w każdym czasie przyjąć ustawę o jej likwidacji.
Staram się wypowiadać i wyrażać opinię w sprawach, co do których posiadam niezbędną wiedzę. Niestety nie można tego powiedzieć o dziennikarzach Pańskiej gazety. Ich wiedza o systemie spółdzielczym jest zbliżona do tej jaką posiadają niektórzy Posłowie Sejmowej Komisji Rolnictwa na temat uprawy rodzynek. Nie mam o to pretensji, przecież nie wszyscy muszą się znać na wszystkim, tym bardziej na systemie spółdzielczym. Nie wystarczy jednak grać wyłącznie na emocjach ludzkich. Dziennikarz piszący o sprawach, co do których nie posiada wiedzy, w dodatku manipulując informacją i dokonując fałszywych ocen, czyni krzywdę innym oraz ośmiesza w rezultacie siebie i redakcję. Są granice, których nawet tego typu gazeta jak "Fakt" nie powinna przekraczać.
To tyle co chciałem Panu przekazać. Odpowiedzi nie oczekuję. Mam jednak nadzieję, że powyższe informacje pozwolą Panu i autorom tekstów na bardziej staranne badanie faktów i zachowanie chociaż odrobiny obiektywizmu.
Przy okazji zapraszam do odwiedzenie tej "gigantycznej" willi. Może być trochę ciasno, ale za to przytulnie. Zapraszam także do odwiedzenia kilku spółdzielni i spotkania się z ich członkami. "Luksusowy" samochód jest do dyspozycji.
Z poważaniem
Alfred Domagalski
od września 2007











