26 stycznia 1919 roku przyniósł przełomowe wydarzenie – pierwsze powszechne głosowanie do Sejmu Ustawodawczego odrodzonej Rzeczypospolitej. Środowisko polskich kooperatystów dostrzegło w tym szansę na wyjście z dotychczasowej, anty zaborczej półkonspiracji i szybko zaangażowało się w tworzenie fundamentów nowej państwowości oraz prawnych podstaw dla swojego dalszego działania.
Ruch spółdzielczy stał się kuźnią przedsiębiorczości i talentów politycznych dla odradzającego się kraju. Najlepszym tego przykładem była nominacja Stanisława Wojciechowskiego, jednego z głównych animatorów Towarzystwa Kooperatystów na stanowisko Ministra Spraw Wewnętrznych w gabinecie rządowym Ignacego Paderewskiego. Nie był to zresztą odosobniony przypadek, Do rządu Ignacego Daszyńskiego a potem Jędrzeja Moraczewskiego powołany został działacz ludowy oraz kooperatysta Stanisław Thugutt. Z ramienia z ramienia Związku Ludowo-Narodowego do Sejmu Ustawodaczego dostał się spółdzielca "ludowy" Władysław Grabski (późniejszy minister skarbu oraz dwukrotny premier RP).
Działaczom kooperatyw nie udało się jednak stworzyć jednolitego frontu politycznego, ponieważ ich poglądy odzwierciedlały ówczesne podziały społeczne odziedziczone w dużym stopniu po odmiennych od siebie kulturach zaborczych. Widać to było już po efektach w zamyśle „zjednoczeniowej” I Konferencji Przewodników Polskiej Kooperacji, która odbyła się w Lublinie na początku lutego 1918 roku. Niewiele udało się podjąć wówczas wspólnych ustaleń „połączeniowych”, a czas pokazał, że jeszcze mniej zrealizować w praktyce.
Kooperatyści na listach wyborczych
Niemniej działacze spółdzielczy zasilili listy wyborcze ugrupowań najbliższych ich codziennej działalności:
- ludowcy ze spółdzielni rolniczych wspierali głównie stronnictwa chłopskie (PSL Piast oraz PSL Wyzwolenie; z ramienia tego ostatniego mandat poselski zdobyła reformatorka edukacji, animatorka spółdzielczości uczniowskiej oraz aktywistka z Pszczelina, Jadwiga Dziubińska).
- pracownicy miejskich punktów dystrybucyjnych i robotnicy związani ze „Społem” poparli lewicę z PPS.
Kampania spółdzielczych szyldów
Kooperatyści podeszli do wyborczego głosowania z ogromną dyscypliną obywatelską. Lokalne sklepy, wiejskie kasy oszczędnościowe systemu Stefczyka oraz punkty handlowe zamieniły się w centra edukacji obywatelskiej. Dzięki tej oddolnej akcji informacyjnej udało się zmobilizować miliony Polaków, co przełożyło się na imponującą, sięgającą gdzieniegdzie ponad 80 procent frekwencję.
Nowe prawo dla spółdzielni na europejskim poziomie
Sukces przy urnach zaprocentował w ławach sejmowych. Najpilniejszym wyzwaniem dla nowo wybranych posłów-spółdzielców było w tym momencie prawne scalenie trzech skrajnie odmiennych systemów prawnych pozostawionych przez zaborców. Tu konsolidacja udała się znakomicie i przebiegła błyskawicznie. Projekt jednolitego prawa trafił pod obrady pod koniec 1919 roku, a niespełna rok później – 29 października 1920 roku – parlament przyjął przełomową i nie ostającą zupełnie od europejskich standardów Ustawę o spółdzielniach (o czym więcej będziemy mówić na jesienie tego roku). Te nowoczesne ramy prawne zrewolucjonizowały polski rynek, doprowadzając w krótkim czasie do eksplozji przedsiębiorczości i powstania blisko 8 tysięcy legalnie działających spółdzielni. Referentem tej ustawy w parlamencie był dr Ernest Adam — wybitny spółdzielca i działacz państwowy, wcześniej prezes lwowskiego Związku Stowarzyszeń Zarobkowych i Gospodarczych.









