W ramach naszego cyklu przypominającego sylwetki znanych, a czasem po prostu nieco zapomnianych, a zdecydowanie zasłużonych działaczy spółdzielczych, dziś przedstawiamy sylwetkę Stanisława Truskolaskiego.
Za przesłanie wiadomości o Stanisławie Truskolaskim (1895-1961) serdecznie dziękujemy Jego wnuczce, pani Elżbiecie Garwackiej-Goralik.
Stanisław Truskolaski przez całe swoje życie był aktywną postacią w ruchu spółdzielczości . Pozostał po nim życiorys zawodowy pisany na maszynie do pisania "Fortuna” w 1958 roku. Dowiadujemy się o nim oraz o jego ówczesnych współpracownikach wielu ciekawych rzeczy, którymi chcemy się z Państwem podzielić. Jego życie zawodowe, które trwało niemal pół wieku (1910–1958), to żywa kronika walki o modernizację polskiej wsi i gospodarki miejskiej, toczonej – jak to ktoś określił – „wbrew historycznym zawieruchom”. Był niewątpliwie prawdziwym spółdzielcą, potrafiącym łączyć pragmatyzm handlowy z zachowaniem żywych wartości spółdzielczych i etosem społecznym.

Urodził się w wielodzietnej rodzinie chłopskiej. Wczesne lata pracy zawodowej spędził w Warszawie, pracując na rzecz Związku Stowarzyszeń Spożywczych „Spójnia”. Wcześniej zdobył wykształcenie w Szkole Miejskiej w Warszawie, którą ukończył w 1910 roku. Kolejne szlify edukacyjne odbierał w Szkole Kutnowskiej (1922-1938), zaś w spółdzielni „Wspólna Praca” już był na tyle zdolnym, młodym człowiekiem, że wypracował model nowoczesnego handlu rolnego, który zaszczepił potem na terenie Płocka i okolic. Już pod okupacją przeprowadził „cichą rewolucję technologiczną”, wyposażając polskich chłopów w poniemieckie maszyny. W ramach odbudowy Płocka (1945-1948) włączył się w kierowanie organizacją budowy bocznic kolejowych i w sprowadzenie milionów cegieł na odbudowę miasta. Został jednak absurdalnie oskarżony przez stalinowską Komisję Specjalną właśnie za zakup maszyn z Ziem Odzyskanych.
Po uwolnieniu przystąpił aktywnie do organizacji Zakładów Przemysłu Materiałów Budowlanych oraz do pracy w płockiej Spółdzielni Ogrodniczo-Pszczelarskiej „Witamina”, którą sam w 1947 roku ocalił przed likwidacją, co zapewniło jej działalność w kolejnych dekadach.
Jak czytamy we wstępie do jego wspomnień, Truskolaski wierzył, że "siła narodu bierze się ze sprawności gospodarczej” i nawet w obliczu więzienia i szykan nie stracił przekonania, że warto było ryzykować dla dobra wspólnego. Jego historia to lekcja patriotyzmu gospodarczego i odpowiedzialności za swoją małą ojczyznę".
Po włączeniu do zbiorów pełne, 22-stronicowe wspomnienia napisane przez p. Stanisława Truskolaskiego, będą dostępne dla wszystkich zainteresowanych, ale można w formie wirtualnej przeczytać je również TUTAJ , a także w tym miejscu.









